Pomysł na dzisiejszego jeża nie jest moim autorskim, jednak postanowiłam spróbować wykonać go z Wiktorkiem.
Przeglądając strony internetowe zawsze fascynował mnie sposób, w jaki wykonano takiego jeżyka.
Dla chcącego nic trudnego, także zabraliśmy się do działania.
Przygotowaliśmy niezbędne rzeczy, a mianowicie:
- czarną farbę,
- obrazek jeża
i co najważniejsze
- mały, deserowy widelczyk.
Jak się zapewne domyślacie, malowaliśmy jeżowe kolce za pomocą widelca maczanego w farbie.
Zadanie, na pierwszy rzut oka banalne, jednakże troszkę przerosło mojego maluszka.
Niby Wiktorek wiedział, że trzeba malować widelcem, ale jakoś trudno było mu uzyskać efekt kolców.
Suma summarum Wiktorek malował, jak potrafił, a mama "dopracowywała" szczegóły.
I tym oto sposobem, wspólną pracą, powstał widelczykowy jeżyk.
Pokolorowałam troszkę pozostałe części obrazka i troszkę ożywiłam naszego jeża:
A Wy robiliście jeża w takim wykonaniu?