Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Lisek. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Lisek. Pokaż wszystkie posty

piątek, 13 października 2017

Liściasty lisek

Do naszej kolekcji leśnych zwierzątek dołączył kolejny lisek. 
Lisek Chytrusek sprytnie pojawia się w naszych skromnych progach, aby za chwilę czmychnąć do kurnika w poszukiwaniu zdobyczy. 
Udało nam się jednak uchwycić twarz tego łobuza i tak powstał jego obraz pamięciowy (ku przestrodze innych gospodarzy).

Razem z Wiktorkiem wykonaliśmy kawał dobrej roboty.
Jednak tak szybko wszystko się działo, że nie mieliśmy czasu na szukanie odpowiednich kredek. Użyliśmy tego, co mieliśmy pod ręką, a mianowicie:
- pomarańczowej kartki,
- liścia klonu,
- żołędzia
- parę gotowych wydrukowanych oczek
- kleju
- markera


Wiktorkowi dwa razy nie trzeba powtarzać, aby wziął klej i zaczął działać. 
Szybciuteńko nałożył klej na naszego liścia i z pomocą mamy przykleił go na pomarańczową kartkę papieru, wypowiadając swoje magiczne zaklęcie: Bam, bam i klep, klep:)







Po usytuowaniu liścia w odpowiednim miejscu przykleiliśmy żołędzia na jego środku,co utworzyło lisi nosek:)
 




Pozostało nam jedynie stworzyć oczy. Nie pamiętaliśmy dokładnie, jakiego koloru oczy miał nasz uciekinier. Postanowiliśmy, że będą czarne, a dokładnie wydrukowane z komputera :) i dorysowaliśmy brwi:)




Takim oto sposobem stworzyliśmy obraz chytrego, rudego, lisiego przestępcy:)


Ktokolwiek widział, ktokolwiek wie niech do nas odezwie się:)

środa, 11 października 2017

Lisi fryzjer


Wiecie, co jest ulubioną przekąską Wiktorka? 
Chrupki kukurydziane Tygryski:)

Mimo swoich 5 zębów gryzienie ich nie sprawia mu problemów. Pochłania jeden za drugim, jak odkurzacz. Tygryski są niezbędne w naszej szafce z łakociami:)

Wiktorek staje w kuchni obok szafki, wskazuje na nią palcem i woła: Ammm, czyli wiadomo, że chce albo kinder czekoladkę, albo tygryski:)
Ostatnio kupiłam Wiktorkowi zwykłe flipsy kukurydziane - niestety nie odpowiadały mu wielkością i tak leżały otwarte i nieruszone w naszej szafce.
Aż do dziś!

Dziś wykorzystaliśmy je do wyklejenia lisiego ogona.

Nasz naprawiony lisek wybrał się na wycieczkę do lasu, gdzie zapoznał piękną lisią damę:)
I tak się jakoś złożyło, że zaprosił ją do naszego domu:) 
Jednak jej ruda kitka pozostawiała wiele do życzenia. Była zwykła, niczym się nie wyróżniająca. Postanowiliśmy to zmienić i pobawiliśmy się w lisiego fryzjera:)

Sprawiliśmy jej nową kitę z efektem push up:)

Na ogonek lisiej pani Wiktorek przyklei pomalowane wcześniej pomarańczową farbą flipsy kukurydziane:)

Klej klej i tylko klej!!! 
Dla Wiktorka nic innego mogłoby nie istnieć:)
Wykleił, wyklepał i kita gotowa:)








Lisia Dziewczynka wyszła z naszego salonu zadowolona. 
Jej ogonek zyskał na objętości oraz dostał nowy, żywszy kolor:)
Usługa na najwyższym poziomie:)


Ktoś chętny na wizytę w naszym salonie? 
Zapisy trwają od poniedziałku do piątku :)


poniedziałek, 9 października 2017

Lisie ślady

Ze słowem lisek kojarzy mi się tylko jedno: zabawa z mojego dzieciństwa, z czasów spędzanych w przedszkolu. Wiecie, o jaką zabawę chodzi?

Chodzi lisek koło drogi,
Cichuteńko stawia nogi,
Cichuteńko się zakrada,
Nic nikomu nie powiada.
Sądzę, że zabawa ta jest nadal praktykowana w przedszkolach. 
Jest chyba ponadczasowa:)

My się w nią niestety nie bawimy w domu, gdyż mamy za mało osób do jej wykonania a i Wiktoruś nie rozumie jeszcze jej zasad:)
Także pozostaje nam tylko słuchanie wierszyka deklamowanego przez mamę:)

Liska Wiktorek zna i zna jego rudo biały ogonek. 
Na szczęście nie mieliśmy okazji ujrzenia lisa na żywo podczas leśnego grzybobrania:) 
uff trochę strachu by było:) 
Liska oglądamy w książeczkach i tam jego widok nam w zupełności wystarczy:)

Praca plastyczna była dziś związana oczywiście z naszym bohaterem tygodnia, czyli liskiem:)

Nie wymagała od Wiktorka zbyt wielkiego wkładu i nie była dla niego pracochłonna:) musiał jedynie, a możne i aż użyczyć nam swoją stopkę:)

Przyznam się bez bicia, ale nasz lis został przeze mnie trochę okaleczony. Zabrakło mi czasu podczas południowej drzemki Wiktorka, aby wykonać go w całości. Wiktorek za krótko chyba dziś spał, dlatego też nasz lisek pozostał bez ogona:)



Postanowiliśmy jednak naprawić ten karygodny błąd i sprawiliśmy liskowi piękną kitę:)

Szybciuteńko Wiktorek zdjął swoją skarpetkę, gdyż posiadł już tę umiejętność:) 
W łóżeczko np bez problemu i w mgnieniu oka ściąga obie i później biega na boso:)
Goła stópka mimo łaskotek została pomalowana smyrającym pędzelkiem umoczonym w białej, a później w pomarańczowej farbie tak, jak na zdjęciach:












Tak gotowe "narzędzie" pracy wykonało jedno odbicie na kartce formułując lisią kitę:)





Obrazek wykonany, pozostało jedynie umycie małej stópki, aby nie zostawiała na podłodze lisich śladów i kończymy pracę na dziś:)

Mówiłam, że dzisiejsze dzieło niewiele Wiktorka kosztowało? 
Miał zapewnioną odpowiednią stymulację dotykową i łaskotki:) 
No i przełamał troszkę lody i dał pobrudzić swoja nóżkę:)
Same korzyści:)

Lisek w całej okazałości prezentuje się tak:


 Teraz może zamykać do lasku w poszukiwaniu pięknej rudowłosej lisicy:)
 

Wiktorkowa mama czarodziejka Template by Ipietoon Cute Blog Design